W specjalnym oświadczeniu UNRWA
ogłosiła, że wskutek blokady przez ostatni miesiąc do rządzonej przez
radykalny Hamas Strefy mogło wjechać jedynie 31 ciężarówek z pomocą
humanitarną. Tymczasem pracownicy agencji zapewniają, że - by zabezpieczyć
podstawowe potrzeby 750 tysięcy mieszkańców Gazy objętych pomocą UNRWA -
potrzeba przynajmniej 15 ciężarówek dziennie.
"Komisja Europejska już opisała
sytuację w Strefie jako rodzaj kary zbiorowej. Liczby mówią same za siebie"
- podkreślono w oświadczeniu.
Sytuację w Strefie Gazy można
określić jako kryzys humanitarny. Brakuje wszystkiego - od żywności i
podstawowych artykułów domowych, jak choćby materace do łóżek, po paliwa.
Palestyńczycy próbują omijać blokadę na wszelkie możliwe sposoby.
Niemal codziennie powstają nowe
podkopy, przez które mieszkańcy Strefy przedostają się do Egiptu, a w
styczniu tego roku wysadzono mur graniczny w Rafah, co pozwoliło
Palestyńczykom na kilkudniowe zakupy po egipskiej stronie. Nowych zapasów
nie wystarczyło jednak na długo. Dziś znowu Palestyńczycy rozpaczliwie
poszukują jedzenia, a auta w Strefie Gazy jeżdżą na zużytym oleju ze
smażalni kebabów.
Choć Izrael odciął Strefę Gazy
od świata już przeszło rok temu, to od czasu do czasu przepuszcza konwoje z
pomocą humanitarną. W drugiej połowie listopada przejście graniczne zostało
jednak znowu zamknięte. Jerozolima twierdzi, że blokada potrwa, póki
palestyńscy ekstremiści będą ostrzeliwać ze Strefy Gazy terytorium Izraela.