Prezes NBP kosztem budżetu funduje sobie luksusy
Auto tańsze niż 350 tysięcy?  To populizm!
Paweł Wolski, PAP - piątek 29 sierpnia 2008 - 10:52

 

Zobacz powiekszenie!

Prezes Skrzypek będzie jeździł BMW za 350 tysięcy
fot. Marcin Kalinski / PAP

Zarząd Narodowego Banku Polskiego kupi aż 31 nowych aut. Rodzynek przypadnie prezesowi Sławomirowi Skrzypkowi. Dostanie on BMW serii 7 za 350 tysięcy złotych. "Jeżdżenie tańszym byłoby populizmem" - tłumaczą ludzie prezesa, który teraz pewnie bez wstydu będzie mógł pojechać do przydenta lub premiera. Bo u nich na parkingu są dokładnie takie same wozy.

Teraz prezes Skrzypek jeździ ośmioletnim audi A8. Według NBP, auto jest całkowicie zdezelowane. Stąd konieczność zakupu nowego. Czy to jednak nie przesada, by prezes dostał auto za 350 tysięcy złotych? - pyta "Rzeczpospolita". Nie - odpowiada NBP - bo przecież mogło kosztować jeszcze więcej.

"Nie chcemy, by auto dla prezesa było droższe niż dla innych najważniejszych urzędników państwowych" - wyjaśnia Józef Ruszar, szef Departamentu Komunikacji Społecznej NBP. "Prezes przesiądzie się do pojazdu tej samej klasy. Jest jedną z kilku najważniejszych osób w państwie. Jeżdżenie tańszym samochodem byłoby populizmem" - dodaje.

Faktycznie, osoba, która wspiera politykę gospodarczą rządu, za te pieniądze będzie mogła wozić się takim samym samochodem, jak prezydent, premier oraz marszałkowie Sejmu i Senatu. BOR kupił pięć nowych BMW 7 w lipcu tego roku. Ale tylko politycy PiS są pełni zrozumienia dla limuzyny prezesa.
 

Zobacz powiekszenie!

Tak wygląda BMW serii 7

Reszta zupełnie nie rozumie, po co Skrzypkowi auto wyposażone m.in. podłokietniki z chłodzonym schowkiem na napoje.

"To zwykła rozrzutność" - mówi Stanisława Steca z SLD. "Rozumiem, że prezes Skrzypek chce mieć pojazd z pancernymi szybami, ale kupowanie takiego wozu dla niego jest zupełnie bez sensu. Z punktu widzenia terrorystów prezes NBP jest chyba ostatnią osobą, którą by chcieli usunąć. Przynosi krajowi za dużo szkody" - dodaje.

W obronie prezesa staje wiceszefowa Komisji Finansów z PiS Aleksandra Natali - Świat. "Nie da się ukryć, że szef NBP jest jedną z najważniejszych osób w państwie. Cena auta dla niego może dziwić, ale przecież nie jest to wydatek robiony z uwagi na jego osobę, ale ze względu na rangę instytucji” - podkreśla w "Rzeczpospolitej".