Eastwood się wściekł, bo on film oparł na faktach, a nie politycznej
poprawności. Dlatego żaden czarnoskóry żołnierz nie mógł wznosić
amerykańskiej flagi... bo żadnego nie było w strefie walk. Dlatego dla
sławnego aktora i reżysera polityczna poprawność nie mogła wygrać z
historią - pisze brytyjski dziennik "Guardian".
Eastwood twierdzi, że gdyby uległ manii na poprawność, to wtedy
wyśmialiby go weterani walk i historycy. Bo jak można kręcić film
historyczny, gdy pokazuje się nie tych żołnierzy, którzy naprawdę
walczyli, a tych, którzy - według speców od politycznej poprawności -
powinni w nim być.