Kursy walut NBP

ECO Certyfikat TWOJA PRACA

oferty pracy

Jakiej pracy szukasz?
zawód, stanowisko, słowo kluczowe

Gdzie?
miejscowość lub województwo


Oferty pracy
powered by Jobrapido

Platynowe praktyki Studenckie Rekomendowane Firmy

ZADAJ PYTANIE EKSPERTOWI
Wiedza biznesowa dla firm

Ekologiczna Ankieta

Czy GMO uważasz za bezpieczne?::

Sprzedawcy marzeń

Ecoportal.com.pl

„Akwizycja” to takie brzydkie słowo. Już same 4 sylaby to trochę zbyt wiele, jak na percepcję przeciętnej osoby. A jakby jeszcze rozważyć konotacje tego wyrazu, skojarzenia, które bezwiednie i jakże podstępnie wkradają się do mózgu, gdy je wymawiamy?

Przecież od „inkwizycji” dzieli ją tylko literka „i”, a domokrąstwo zdaje się być, jakże błędnie, synonimem. Tak, „akwizycja” to zdecydowanie brzydkie słowo. A brzydkich słów, jak wie każde dobrze wychowane dziecko, się nie wymawia.

Gorączkowe poszukiwanie wyrazów bliskoznacznych nie przynosi najlepszych rezultatów, więc przechodzimy troszkę dalej. No i proszę, wysiłek nie poszedł na marne, mamy „hostessę”. Zaraz za nią pojawia się „doradca finansowy”, w zależności od potrzeb. Od teraz słowo „akwizycja” staje się tabu.

I już, niedługo po pojawieniu się oferty pracy w serwisie gumtree.pl, pod „agencją hostess” gromadzi się niemały tłumek zestresowanych i oczekujących ostrej selekcji dziewczyn, a przyszli doradcy finansowi zapełniają całą ulicę przed drzwiami hotelu. Ale uwaga! Te wszystkie 100 osób to elita, albo właściwie tą elitą mogą dopiero się stać. W każdym razie jest to jedna z pierwszych informacji, jakie uzyskują. Pozostałe również należą do gatunku spełniania podstawowych potrzeb ludzkich, jakby wyjęte z górnej części piramidy Maslowa. Zaczyna się krótkim atakiem na potrzebę afiliacji (my jako grupa, przy czym nie zapominajmy - grupa elitarna), aby później uderzyć zdecydowanie w takie aspekty, jak potrzeba szacunku i uznania czy też samorealizacji. I wcale nie dziwi to, że firma przyznaje się, że przez ostatnie miesiące badała nie potrzeby rynku, lecz potrzeby współpracowników.

Hostessy wymieniają kilkakrotnie uścisk dłoni z wszystkimi menedżerami, którzy się dużo uśmiechają i przedstawiają imionami. Ogólnie to są ważne, wszyscy są dla nich serdeczni, a sami kierownicy udają, że teraz będziemy przyjaciółmi.

Jeżeli chodzi o doradców, natomiast, sytuacja jest bardziej skomplikowana. Na wykładzie, na który zapraszają, dowiadujemy się, że nasz świat został dość kiepsko zaplanowany. Większość ludzi się pomyliła i prawie wszyscy są zatrudnieni nie w tym sektorze, co trzeba. Są przez to bardzo smutni. I tu pojawia się zdjęcie nieuśmiechniętych twarzy - wyraźne potwierdzenie. Ale, ale… my możemy wybrać inaczej, my możemy pracować samodzielnie i stać się elitą tego świata. W tym momencie pojawia się zdjęcie twarzy uśmiechniętych. I już wiadomo, nie trzeba tłumaczyć, każdy głupi widzi. Doradztwo - uśmiech, nie-doradztwo - smutek. Mi wystarcza, ja już jestem na tak, ale oni przygotowali więcej argumentów. I nie wchodząc w szczegóły, to oprócz szczęścia czeka nas samodzielność, duże zarobki zależne tylko od włożonego wysiłku, możliwość wykazania się i awansu itd., itp. Słowem raj na ziemi.

Być może pod koniec tego spotkania, choć prawdopodobnie na którymś z kolejnych, przyszli doradcy dowiedzą się, że ich praca polega na atakowaniu ludzi na ulicy (bądź znajomych) i oferowaniu im drogi finansowego szczęścia. Hostessy natomiast, że mają zaczepiać przechodniów z butelkami perfum. To musi być dziwne uczucie mówić, że wkrótce powstanie stoisko z rzeczonymi perfumami po cenie 5 razy wyższej, ze świadomością, że ono nigdy nie powstanie. No ale cóż, jesteśmy elitą. A to jest zło konieczne. A może wcale nie zło?

Później, gdy już to sobie uświadamiamy, gdy cały rzeczywisty charakter pracy zostaje odkryty i staje przed nami ze swoim trudnym do zaakceptowania obliczem, wydaje się już jakby za późno. Trochę trudniej nam zawieść menedżerów, którym uściskaliśmy dłonie, opuścić tych wszystkich miłych i sympatycznych ludzi i powrócić do naszej zwykłej rzeczywistości, gdzie już elitą nie jesteśmy. No więc duża część z nas zostanie. Nieświadomi, że stali się obiektem manipulacji.

Dlatego też, gdy ktoś oferując pracę uśmiecha się, wiem, że to nie jest normalne. W rzeczywistości, w której siła robocza występuje w nadmiarze i jako „dobro odnawialne”, pracodawcy mają prawie nieograniczoną ilość pracowników bez kwalifikacji do wyboru. Zatem po co się starać i namawiać?

Dlatego, gdy tylko słyszę słowa zachęty, robię wszystko żeby ominąć przydługie wykłady i szkolenia, mówiąc cicho niecenzuralne słowa tabu, jak np. „akwizycja”.

dodajdo

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania