
Więcej Katalog Firm Program Partnerski Eurogospodarka Eko Certyfikaty Nasza Polska Zd24.pl PROFI - GROUP
PiS zmienia zdanie w sprawie wcześniejszych emerytur
Miało być ograniczenie przywilejów emerytalnych. Zamiast tego rząd chce je wydłużyć o rok. W poniedziałek premier Jarosław Kaczyński podpisał porozumienie z "Solidarnością". Zakłada ono wydłużenie do końca 2008 r. możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę.
Jest to o tyle zaskakujące, że PiS chciał taki przywilej zlikwidować (i zastąpić o wiele mniej korzystnymi emeryturami pomostowymi), a także skrócić listę zawodów uprawnionych do wcześniejszej emerytury. Dziś jest blisko tysiąc takich stanowisk pracy, np. konstruktor harmonijek ustnych, urzędnik Najwyższej Izby Kontroli czy telefonistki.
Projekt ustawy pisany był dwa lata, z wielkim hukiem zaprezentowano go trzy miesiące temu. Ostatnio trwały negocjacje w jego sprawie w ramach Komisji Trójstronnej i jak zapewniają pracodawcy z PKPP Lewiatan, było już bardzo blisko porozumienia. Skąd więc nagła wolta rządu?
Nowa minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska uważa, że w obecnej sytuacji przywilejów skrócić się nie da, a wręcz przeciwnie - istnieje zagrożenie, że trzeba by je rozszerzyć.
- Kampania wyborcza, którą teraz mamy, to najgorszy moment, aby decydować, kto ma mieć prawo do wcześniejszych emerytur, a kto nie. Przywileje dostaliby ci, którzy najgłośniej krzyczą i protestują, a nie ci, którzy emerytur potrzebują - twierdzi Kluzik-Rostkowska.
Zdaniem byłego ministra pracy Michała Boniego obecnie mamy idealny moment na przeprowadzenie reform emerytalnych. - Małe bezrobocie, napływ funduszy unijnych. Można by te dobre warunki wykorzystać do wzrostu aktywności osób starszych - wylicza Boni.
Przedłużenie przywilejów według niego oznacza, że znów będziemy musieli wrócić do merytorycznej dyskusji o tym, kto powinien mieć prawo do wcześniejszych emerytur, a kto nie. A to może spowodować, że również w kolejnych latach rządy nie zdążą przygotować odpowiedniej ustawy.
Czy jednak porozumienie Kaczyński - "Solidarność" wejdzie w życie?
- Projekt już jest u mnie w gabinecie. Chcę, aby w tym tygodniu przyjął go rząd, a 5 września trafił do Sejmu. Rano odbędzie się pierwsze czytanie w komisji polityki społecznej, po południu plenarne, a wieczorem głosowanie. Jeszcze tego samego dnia idzie do Senatu, a później do prezydenta. W ten sposób jeszcze ten parlament przyjmuje ustawę - wylicza Kluzik-Rostkowska.
Jej misterny plan może jednak upaść, jeśli Senat zgłosi poprawki do ustawy. Wtedy projekt ponownie będzie musiał trafić do Sejmu - którego prawdopodobnie już nie będzie.
Co wtedy? Minister pracy ma nadzieję, że nowy parlament z własnej woli wydłuży o rok obowiązywanie wcześniejszych emerytur.
Jeśliby tego nie zrobił, w przyszłym roku na wcześniejszą emeryturę nie przejdzie już nikt.
Źródło: gazeta.pl (poniedziałek, 27 sierpnia 2007r.)






Zarejestruj się!



